Caveman

Bank


         Wszedł do banku i nerwowo rozejrzał się dookoła. Wielkie budynki zawsze przyprawiały go o nerwowość, a budynek banku był monstrualny. Przez chwilę poczuł się przygnieciony jego wielkością, ale wziął głeboki oddech i uspokoił się trochę. 'To tylko bank. Zwykły bank, jakich wiele.' - pomyślał. Rozejrzał się raz jeszcze po monumentalnym holu, tym razem już spokojniej. Wyszukał wzrokiem odpowiednie okienko i podszedł do niego. Niestety, przed nim stała długa kolejka. Ze zdenerwowania znów przyspieszył oddech. Nie cierpiał kolejek. Nienawidził wystawania w holach, przedpokojach, sklepach. Po raz kolejny zaczął się zastanawiać, czy nie ma klaustrofobii. Po chwili rozważań stwierdził jednak, że jest przewrażliwiony. 'Muszę po prostu ograniczyć kontakty z bankami.' - stwiedził. 'Gdyby to tylko było takie proste...'. Wziął kolejny głęboki oddech, otarł chusteczką pot z czoła i stanął w kolejce. Rozluźnił krawat, by spokojnie oddychać. Stał tak i rozmyślał. Wreszcie nadeszła kolej na niego. Podszedł do okienka i otworzył usta, by powiedzieć, że...
- Numerek! - opryskliwie rzekła kasierka.
- Co? Co? - spytał, straciwszy grunt pod nogami.
- Musi pan podejść do tej maszyny wziąć numerek i dać mi go tu w okienku. - znudzonym głosem po raz pięćdziesiąty kasjerka tłumaczyła to samo.
- Yyyy. Aha. - odrzekł niezbyt inteligentnie, po czym oddalił się od okienka.
Raz jeszcze starł pot z czoła i podszedł do maszyny. Patrząc na nią, zastanawiał się, czy po prostu nie wyjść z banku i wrócić tu za godzinę albo dwie, jak się uspokoi. 'Nie, załatwię to teraz i będę miał resztę dnia wolną.' - odrzekł w myśli sam do siebie. Wziął numerek i raz jeszcze ustawił się w kolejce. Tym razem czekał już krócej.
- Numerek! - mechanicznie wyrzuciła z siebie kasjerka.
- Proszę. - odrzekł podając jej świstek papieru wypluty przez maszynę.
- O co chodzi? - kasjerka nie miała najwidoczniej zamiaru zmieniać swojego opryskliwego podejścia do klientów.
Na to tylko czekał. Wyjął Magnuma 9mm z wewnętrznej kieszeni swojej marynki, wylelował lufę w głowę kasjerki i rzekł akcentując każde słowo:
- To jest napad!
                                                                                          [2.XII.1998]


Powrót do indeksu tfu!rczości Caveman'a