Caveman
Dziewczynka bez zapałek
To była mroźna zima. Lisa nie pamiętała wcześniej takiej zimy w swym 19-letnim życiu.
Cierpiała ona z zimna okropnie, spędzając całe noce na ulicy, ubrana z krótką
spódniczkę i obcisłą kurteczkę, by przyciągnąć więcej klientów, i z tego powodu marznąc
dużo bardziej niż normalni przechodnie. Zwłaszcza, że miała swoje miejsce, z którego
sutener zabronił jej się ruszać, więc nie mogła pochodzić, by się ogrzać. Zresztą,
chodzenie po oblodzonym chodniku w szpilkach skończyłoby się prawdopodobnie złamaniem
nogi.
Klientów, jak na złość, nie było żadnych. W lecie wielu zatrzymywało się zauroczonych
jej urodą, by skorzystać z jej usług, a teraz, podczas mrozów, nikt nie był skłonny
otworzyć choć okna samochodu, bojąc się stracić cenne ciepło. Tak więc stała i marzła,
marzła i stała. A najgorsze było to, że nie miała żadnego sposobu, żeby się rozgrzać.
Jedyne, co zawsze trochę pomagało podczas chłodów, to seks z klientem, ale od paru dni,
gdy tylko nastały większe mrozy, nie było chętnych. Wszyscy pędzili do domów, by tam w
ciepłym pokoju oglądać telewizje. Nikt nie miał ochoty na płatny seks z uroczą
19-latką.
Nagle wpadła na pomysł. Przecież nie był potrzebny jej żaden klient. Mogła przecież
sama zrobić sobie dobrze w bocznej alejce. Nikt jej tam nie zauważy, a jeżeli zrobi to
szybko, to nikt nawet nie zorientuje się, że na chwilę gdzieś poszła. A na pewno to
pomoże... Wolnym krokiem, uważając, by się nie przewrócić ruszyła w stronę bocznej
alejki. Stanęła za śmietnikiem tak, by być niewidoczna z ulicy. Szybkim ruchem
podciągnęła spódniczkę i włożyła zmarzniętą dłoń w majteczki. Po początkowym ukłuciu
zimna, zaczęła powoli czuć się coraz lepiej. Nie zauważyła, że zaczął znów padać śnieg.
Musiała się pilnować, by nie zacząć jęczeć. Ruchy jej palców były coraz szybsze. Była
tak podniecona, że nie zwracała uwagi na nic, co dzieje się wkoło. Nie słyszała odgłosów
ulicy, padającego śniegu, ani złowieszczego trzeszczenia za nią.
Już była blisko, coraz bliżej... Niestety, nie zdążyła dokończyć. Spadający śnieg
sprawił, że z dachu spadła na nią kilkumetrowa zaspa śniegu. Na ulicy zauważono
spadającą zaspę, lecz ona specjalnie stanęła tak, by jej nie było widać.
Nie miała rodziny, więc nikt nie zauważył jej zniknięcia. Sutener był przekonany, że
uciekła. A ją znaleziono w tym samym miejscy, z jedną ręką wciąż między nogami, z
zastygłym wyrazem podniecenia na twarzy kilkanaście tygodni później, gdy odśnieżano
miasto...
[1.11.0., 13:38]
Powrót do indeksu tfu!rczości Caveman'a