Siedzę sobie tutaj w klasie
i przyglądam się idiotów masie.
Jeden z nich właśnie stoi przy tablicy,
stoi i zadanie jakieś sobie liczy.
Obok mnie siedzi matematyk-kolega,
gdy patrzę na niego żołądek mi dolega.
Duży intelekt, przy nauce luz -
- Caveman, czyli blues.
Jutro będzie fajnie - pójdziem se wychylić,
wielka jest to frajda - nie mogę się mylić.
Pójdę sobie wypić wódę na Kamionce
i patrzeć jak pięknie zachodzi tam Słońce.
Patrze na ten widok prawie że codziennie,
bo jak nie wypiję, to czuję się dennie.
Mocna głowa, przy piciu luz -
- Caveman, czyli blues.
Siedzę sobie znów na jakiejś lekcyi,
a jej olewanie nie odciąża mi szyi.
Czytam sobie zeszyt - a tam same nudy,
teraz żałuję, że poszedłem do tej budy.
Czytam go dalej - jakieś opowiastki,
o - jak z wielomiana wyciągnąć pierwiastki.
Matma wypełnia cały mózg -
- Caveman, czyli blues.
[4/5.IV.1995]
Powrót do indeksu tfu!rczości Caveman'a