Caveman
Choroba
Andrzej obudził się rano z dziwnym uczuciem, że coś jest nie tak, jak być powinno.
Oczywiście, popili wczoraj z kumplami i kac byłby jak najbardziej na miejscu, ale
to nie było to. Czuł się nieswojo, a kac minął po pierwszej porannej kawie. Zaczął
się zastanawiać, czemu czuje się nieswój. I nagle to usłyszał - dziwne stukanie w
brzuchu. Jakby coś uderzało mu w klatkę piersiową od wewnątrz. Zastanowił się
chwilę. Nie miał pojęcia, co to może być i czy jest to coś poważnego. Postanowił,
że skoro i tak nie ma nic do załatwienia dzisiaj, to przejdzie się w tej sprawie do
lekarza. To nie była duża mieścina, więc lekarz był tylko jeden. Miał nadzieję, że
uda mu się go zastać.
U lekarza nie było kolejki. Wszedł i powiedział o co mu chodzi. Lekarz zdziwił się.
Przebadał go dokładnie. Po raz pierwszy w życiu widział coś takiego, nie wiedział, jak
poważne to jest. Jednak słyszał, że stukanie nasila się. Bojąc się o zdrowie Andrzeja
postanowił operować na miejscu. Miał za sobą kilka przeprowadzonych operacji, a do
większego szpitala było na tyle daleko, że istniało niebezpieczeństwo, że pacjent po
drodze umrze. To było jedyne wyjście.
Pacjent leżał już na stole operacyjnym i był pod narkozą, a on w sprawdzał, czy
wszystko jest na swoim miejscu i zastanawiał się, co zrobić, gdy okaże się, że jest to
coś, z czym nie da sobie rady. Wziął głęboki wdech i zabrał się do operacji. Odkaził
brzuch pacjenta. Wziął skalpel w dłoń i pewnym ruchem rozciął pacjentowi brzuch.
Odłożył skalpel i otworzył rozcięcie, by zajrzeć do środka. To co ujrzał sprawiło, że
dosłownie opadła mu szczęka.
W środku brzucha Andrzeja siedział mały krasnoludek. Spojrzał na lekarza, wstał,
otrzepał się i powiedział: "No, nareszcie. Pukam tak już od kilku godzin. Myślałem, że
nikt mi już nie otworzy". Po czym zeskoczył ze stołu na podłogę i gwiżdżąc popularny
szlagier wymaszerował na zewnątrz. Po odgłosie zamykanych drzwi słychać było już tylko
odgłos walącego się na ziemie zemdlałego lekarza...
[1.11.0., 14:12]
Powrót do indeksu tfu!rczości Caveman'a