Caveman

Nowa historia don Kichote'a


         Don Kichote miał już tego dość. Ta cała technika działała mu na nerwy.
- Kiedyś życie było prostsze. Wsiadało się na konia i jechało w nieznane. A dziś? - myślał siedząc w dziesięcioletnim fordzie. Czuł się bardzo niewygodnie. Nie dość, że od godziny stał w korku, to jeszcze kopia ledwo co mieściła się w wozie. Na dodatek nie było z kim pogadać. Ze złości splunął przez okno.
- Mógłby pan splunąć jeszcze raz, bo nie uchwyciłem tego? - usłyszał głos za sobą. Zamiast wiernego Sancho Pansy z tyłu samochodu siedział facet z kamerą. Mówił, że jest z jakiejś tam telewizji i nakręcą serial o nim i o jego wyprawie w nieznane. By nie wdawać się w dyskusję, splunął raz jeszcze. Przez okno zauważył swoją twarz na dużym billboardzie. Cicho przeklął tą całą technologię, miniaturyzację, a także komercjalizację. Nigdzie w okolicy nie było wiatraków, więc walczył z młynkami do kawy. Jednakże wynik, niezależnie od firmy młynka, był taki sam. Za każdym razem młynek doszczętnie niszczył jego kopię. Ta, która leżała obok niego, była już jego czterdziestą drugą. Firmy produkujące te młynki używały tego faktu do reklamy. Na billboardzie ponad zdjęciem z walki don Kichote'a i młynka napis dużymi literami głosił:
PHILIPS. TAKŻE NASZE MŁYNKI WYGRYWAJĄ Z DON KICHOTEM.
                                                                                          [20.XI.96]


Powrót do indeksu tfu!rczości Caveman'a