Caveman
Morderca (2)
Miał tego dość. To był najgorszy tydzień w jego życiu, a była dopiero środa. Zaczął
się od tego, że w poniedziałek zadarł z tymi szychami. Niby nic, ale na pewno zamknął
sobie drzwi do łatwych pieniędzy. Ale to było nic. Nawet to, że wracając do domu zepsuł
mu się samochód na środku głównego skrzyżowania w mieście. To też było nic. Dopiero we
wtorek rano, gdy kobieta jego życia wyszła z mieszkania mówiąc mu wpierw o innym,
poczuł, że gorzej już być nie może. Cały wtorek kręcił się po mieszkaniu. Nie mógł
zasnąć. Wstał o 6 rano, obszedł mieszkanie nie robiąc nic konstruktywnego i znów
położył się na łóżko. Na nim spędził kolejne 12 godzin patrząc się w sufit. Teraz
poczuł się głodny. Zwlekł się z łóżka. Podreptał do łazienki. Gdy ujrzał przed sobą
wannę, stanął i zaczął się zastanawiać, po co właściwie wstał. Przypomniał sobie i
podreptał do kuchni. Otworzył lodówkę. Była pusta. Zamknął lodówkę. Obrócił się i
otworzył szafkę. Był w niej przedwczorajszy chleb. Wyjął go na stół, po czym popatrzył
na niego, stwierdził, że tak naprawdę nie chce mu się jeść i poszedł do dużego pokoju.
Usiadł w fotelu i zaczął oglądać telewizję. Po kilku minutach zauważył, że nie włączył
telewizora. Nie mógł nigdzie pod ręką znaleźć pilota, więc poprzestał na wpatrywaniu się
w czarną powierzchnię ekranu. Usłyszał pukanie do drzwi. Wpierw je zignorował. Ktoś
zapukał po raz drugi. Wstał więc i podreptał powoli w kierunku drzwi. Otworzył je i
za nimi ujrzał wysokiego mężczyznę w czarnym płaszczu i ciemnych okularach. 'Pan
Gąsior?' - zapytał ów mężczyzna. 'Hę?' - odpowiedział nie w pełni świadom pytania. Po
chwili namysłu potaknął. 'Pan Dariusz F. Gąsior?' zapytał ponownie mężczyzna. 'Tak' -
odrzekł już rozumniej. Mężczyzna skinął głową, wyjął spod płaszcza pistolet i strzelił
mu prosto między oczy.
[24.XI.1997]
Powrót do indeksu tfu!rczości Caveman'a