Siedziałem pod drzewem i żułem trawę,
kiedy nagle zdałem sobie sprawę,
że niekoniecznie wszystko już było,
że wiele rzeczy się jeszcze nie zdarzyło.
Nikt nie podziwiał dzisiaj tego drzewa,
gdy się wyraźnie rysuje na tle nieba
bezchmurnego, od kobiety koloru oczu
nieco bardziej bladego, nikt wcześniej nie poczuł
tej co ja radości z zabawy dmuchawcem,
tamta para nie siedziała nigdy wcześniej na tej ławce,
więc rozkoszują się tą wspólną chwilą,
a po mej prawej ręce chodzi zielony robaczek,
co sprawie, że idea tego wiersza gdzieś mi ucieka.
Co też nie zdarzyło się nigdy wcześniej.
Powrót do indeksu tfu!rczości Caveman'a