Caveman
Marzenie o lataniu
Od dziecka uwielbiał prędkość. Uwielbiał czuć wiatr we włosach. W dzieciństwie
zawsze, gdy jeździł z rodziną samochodem, wystawiał głowę za okno, by tylko poczuć
ten pęd, poczuć tą prędkość. Jednak rodzina nie rozumiała jego pasji i po kilku
takich jego wybrykach sadzano go między dwoma starszymi siostrami, które pilnowały
go. Potem, jako nastolatek kupił sobie motor. Mógł odczuwać ten pęd już codziennie,
ale czuł, że to jeszcze nie jest to, czego naprawdę chce. Wtedy pomyślał o lataniu.
Nie wiedział, jak spełnić to marzenie, ale czuł, że to jest to czego oczekuje od
życia. To było dla niego jedyny cel, spełnienie i ukoronowanie życia. Polecieć - i nic
więcej. Długimi tygodniami zastanawiał się nad zaspokojeniem swej chęci. Rozważał
wszystkie możliwości. Aż wreszcie udało mu się. Leciał. Wreszcie czuł, że żyje. Całym
ciałem czuł pęd wiatru, czuł jego moc, czuł pęd powietrza we włosach, czuł ten pęd każdą
komórką ciała. A widok... Był wspaniały. Nigdy nikomu na ziemi nie uda się zobaczyć
nawet części tego, co on widział w tej chwili. Gdyby to tylko było możliwe, jedynym jego
marzeniem było polecieć jeszcze raz. Tym bardziej, że zbliżał się już koniec lotu.
Ziemia była coraz bliżej. Po chwili niemal bezboleśnie i z wielką gracją wylądował.
...A ludzie patrząc na jego ciało rozpłaszczone na chodniku pod wieżowcem, kiwali
głowami i mówili: 'Kolejny samobójca! Wstydu trzeba nie mieć, by tak skakać z dachu
wprost na chodnik...'.
[17.XI.1997]
Powrót do indeksu tfu!rczości Caveman'a