Caveman

Spotkanie po latach


         Gdy wszedł do baru, trzech z piątki znajomych już tam siedziało. Nie zdziwiło go to. Wiedział, że siedzą tu i czekają na niego. Podszedł do stolika i przywitał się, przepraszając za spóźnienie.
- Nie ma problemu, wszyscy wiemy jak to jest. Chciałeś się jeszcze zabawić przed spotkaniem ze starymi kumplami. - zaśmiał się Edek, niski blondyn, palący papierosa za papierosem. 'Widać musieli tu długo na mnie czekać, bo popielniczka cała zapełniona jest niedopałkami.' - pomyślał Adam, siadając na jednym z dwóch wolnych miejsc.
- Barman, browarek dla kolegi i jeszcze jeden dla mnie! - ryknął Darek, wysoki brunet, przed którym stały już cztery puste kufle.
- Się robi, panie majster. - odkrzyknął barman, po czym po chwili postawił na stoliku dwa pełne kufle. Sącząc piwo, przyjaciele wypytywali się nawzajem o ciekawostki z życia.
- Ile to już cię nie widzieliśmy? - zapytał Marek, najstarszy z nich.
- Z tobą to nie widziałem się już chyba z 10 lat, Darka od pięciu, a Edek... Edek, kiedyśmy się ostatnio widzieli?
- To już chyba będzie z 4 lata, wtedy jak wpadłeś do mnie, co leżałem wtedy w tym szpitalu.
- Tak. Prawdę mówiąc nie sądziłem wtedy, że jeszcze kiedykolwiek cię zobaczę. A już na pewno siedzącego w knajpie.
- Nie doceniasz mnie. - zaśmiał się Edek. - A co niby innego miałbym robić?
Adam potaknął. Zawsze pamiętał Edka jako stałego bywalca barów i patrząc teraz, z perspektywy czasu, nie wiedział, jak mógł sądzić, że cokolwiek jest w stanie to zmienić.
- A co tam u ciebie się działo przez te cztery lata? - zapytał Marek.
- A no, życie jak życie. Zostałem dyrektorem w firmie, kupiłem sobie nowy dom na przedmieściu, nowy samochód, i tak jakoś wiodłem spokojne życie, aż tu przyszło zaproszenie od was na spotkanie.
- A co tam u Mariusza? Nie widziałeś go ostatnio? Nie wiesz, kiedy przyjdzie? - zaczął pytać Darek.
- Myślałem już, że pierwszy tu przyjdzie. W ogóle nienajlepiej było z nim ostatnimi czasy. Zawał miał, i ogólnie już siadał. Ale zapoznał tam jakąś pielęgniarkę w tym szpitalu, ożenił się z nią i ogólnie powróciła mu chęć do życia. Tak więc nie sądzę, byśmy widzieli go przez kilka kolejnych lat.
Marek wypił łyk piwa i rzekł filozoficznie konkludując rozmowę:
- Taak, ale przyjdzie. Poczekamy i na niego, mamy czas. Mnóstwo czasu. Można by rzec - całą wieczność. Prędzej czy później tu trafi. W sumie - nikt nie jest wieczny i każdy trafi o tej 'Knajpy Umarłych'.
                                                                                          [24.XI.1997]


Powrót do indeksu tfu!rczości Caveman'a