Caveman

Poród


         Otworzył oczy. Wkoło było ciemno. Nie wiedział, gdzie był. Nie wiedział także kim był. W przypływie strachu starał się wyszarpnąć do tyłu. Gdy tylko usiłował się ruszy zrozumiał, że jest pod wodą. Przestraszył się, chciał się wynurzyć, wypłynąć na powierzchnię. Jednak nie wiedział nawet, gdzie jest góra, w którą stronę się kierować. Zaczął panikować. Machając rękami i nogami natchnął się na ściany. Wtedy po raz pierwszy się zdziwił. Ściany? Dziwne. To nie można być tam dalej? Czemu? Ścianki delikatnie poruszyły się i uspokoiły wodę. Z zewnątrz usłyszał mocno stłumione odgłosy. Zaczął się przyglądać swej sytuacji. Zaczął od zbadania siebie. Ręce były za krótkie, by zbadać całe ciało, ale ruszając się i obijając zorientował się mnie więcej jak wygląda. Był zwinięty, miał dwie nogi, którymi mógł poruszać oraz dwie ręce. I miał też głowę, dzięki której widział, gdy tylko jego wzrok przyzwyczaił się do ciemności i słyszał te mocno stłumione odgłosy. Ale najbardziej fascynująca była ta rurka połączona z jedną ze ścian. Zaczął się kręcić, by zobaczyć jak dużo ma miejsca. Nie było tego wiele. Miał nadzieję, że będzie gdzieś więcej miejsca, ale niestety to musiało mu wystarczyć. Zmęczony poszukiwaniami zamknął oczy i zasnął.
         Gdy się obudził, nadal był w tym samym miejscu. Nadal wyglądało to tak samo, nadal nie było wyjścia. Pokręcił się trochę, dotykał ścian w poszukiwaniu nowych miejsc, uradowany, że ma co robić. Zmęczony tymi harcami znów zasnął. Tak było później jeszcze wiele razy. Wreszcie zaczęło mu się tam nudzić. Starał się wsłuchiwać w odgłosy, liczył, że może oznacza to, że tam za ścianą jest inne miejsce, gdzie mógłby się bawić. Ale nie było jak tam się dostać. Starał się rozumieć te głosy, często czekał na nie, ale wreszcie i to mu się znudziło. Wiedział, że dłużej tego nie wytrzyma. Postanowił, że już nie chce żyć. Z tym postanowieniem zasnął. Następnego dnia, jak co każdego innego, obudził się, mimo, że nie chciał. Starał się znów pokręcić, lecz zauważył, że już nie mógł. Ścianki się zwężały! Miał zostać zmiażdżony! W panice szybko usiłował się zabić. Ale jak? Nie miał pojęcia jak to zrobić. Zaczął uderzał głową o ścianę, lecz to nie dawało pożądanych efektów. Otworzył usta i pozwolił, aby woda wlała mu się do płuc. Nadal nic. Wtedy przypomniał sobie o rurce...
         Poród miał być ciężki. Dziecko nie było zbyt dobrze ustawione, na dodatek wciąż się ruszało. Lekarze zastanawiali się, czy nie zrobić cesarskiego cięcia, zdecydowali jednak, że będzie lepiej, jak dziecko urodzi się normalnie. Matka leżała już na stole. Poród właśnie się zaczynał.
         Nagle zauważył światło. Jasność oślepiła go i ogłupiła na kilka chwil. Potem zrozumiał - otworzyło się przejście, to przejście, którego tak długo, tak uporczywie szukał. Jakże by miało być inaczej? Przecież on był tu najważniejszy, nie mogło mu się nic stać. Ucieszył się, że znajdzie się w nowym miejscu, mimo, że wyglądało na strasznie jasne i bolały go oczy. Ruszył jednak w tamtą stronę jak najprędzej się dało, uradowany, że jednak jest coś innego, że nie będzie się choć przez chwilę nudzić, badając nowe miejsce. Niestety, zapomniał o rurce...
         Dziecko zaczęło się rodzić. Wydawało się, że poród będzie udany. Niestety, wokół szyi dziecka owinięta była pępowina, która sprawiła, że dziecko udusiło się podczas porodu. Lekarze długo starali się odratować dziecko, jednak owinięta pępowina w połączeniu z płucami pełnymi wody okazały się śmiertelne. Lekarzom nie pozostało nic innego, jak tylko przekazać tą smutną nowinę matce...
                                                                                          [1.11.0,13:02]

Powrót do indeksu tfu!rczości Caveman'a