Nie spałem całą noc,
tylko, gdy nie było już Słońca,
a na niebo narzucono ciemności koc,
poszedłem szukać drogi mej końca.
Kilka się godzin błąkałem,
aż do bladego świtu,
sensu życia szukałem,
a także (nic dziwnego) gitu.
Długo chodziłem nad morzem
i myślałem całkiem nieskrycie
o tym wielkim igrzysku bożem,
którym jest przecież nasze życie.
Szukałem sensu tego wszystkiego,
bo sens to jakiś mieć musi,
chodziłem myśląc o tym z kolegą,
na inne rzeczy byliśmy głusi.
Kiedy już nowy dzień nastał
i kur zaczął już piać,
czas bym wreszcie myśleć przestał
i wreszcie położył się spać.
Lecz gdy się spać położyć chciałem,
stałem się znacznie mniej wesoły,
bo, jak się okazało, musiałem
iść na siedem godzin do szkoły.
[24.X.1996]
Powrót do indeksu tfu!rczości Caveman'a