Caveman
Prześladowca
Był młody, ambitny i bogaty. Mimo młodego wieku już zajmował kierownicze stanowisko w
firmie. Mógł mieć każdą kobietę w firmie, jeździł jaguarem i miał mieszkanie z widokiem
na zatokę. Myślał o tym każdego wieczora przed snem. Tego też. Rozmarzył się i wyobraził
sobie, że za kilka lat będzie już w radzie, może się ożeni i ustatkuje... Zasnął marząc
tak o swoim długim i szczęśliwym życiu.
Obudził się w środku nocy. Nie z powodu snu, lecz poczuł się jakoś dziwnie, jakby ktoś był w pokoju. Czym prędzej wstał, by zapalić światło. Gdy lampy rozświetliły już całe mieszkanie, przeszedł się po nim w poszukiwaniu włamywacza. Nikogo nie było, lecz czuł czyjś wzrok na sobie. Po kolei zgasił wszystkie światła i znów położył się spać. Nie mógł jednak zasnąć, wciąż czując na sobie ten wzrok. Raz za razem wstawał, obchodził mieszkanie i znów kładł się spać. Po całej nieprzespanej nocy wypił dwie kawy i z uczuciem ulgi wyszedł z domu. Kiedy tylko przekroczył próg, uczucie czyjejś obecności zniknęło. Wsiadł do samochodu i po dwudziestu minutach był już w pracy. Jednak z powodu nieprzespanej nocy nic mu nie szło. Miał już dość tej pracy i po raz pierwszy od dłuższego czasu wyszedł do domu punktualnie o piętnastej. Pół godziny później otwierał drzwi od mieszkania, sądząc, że to poczucie obcej obecności to tylko chwilowy wytwór jego umysłu. Gdy tylko otworzył drzwi, przekonał się, że nie było to chwilowe uczucie. Od razu poczuł na sobie wzrok dokładnie go oglądający od czubka głowy do stóp. Doświadczenie ubiegłej nocy powstrzymało go od obejścia całego domu w poszukiwaniu intruza. Wiedział, że i tak go nie znajdzie. Musiał tą noc przespać gdzie indziej. Czym prędzej chwycił za telefon i zadzwonił do jednej z sekretarek z biura. Wiedział, że chętnie się ona zgodzi na wspólne spędzenie tej nocy. Nie mylił się. Czym prędzej wyszedł z domu, nie zamykając nawet drzwi na klucz i pojechał do niej. Godzinę później leżeli już razem w łóżku i kochali się. I wtedy... Znów poczuł na plecach ten wzrok. Ten sam. Wiedział, że ten sam. Poczuł się głupio. Ochota na seks od razu mu przeszła. 'O co chodzi? Nie podobam już ci się?' - pytała dziewczyna, gdy z niej wychodził przed czasem. 'Nie, to nie o to chodzi...' - starał się wytłumaczył. Powiedział jej o uczuciu obecności. Nie uwierzyła mu. Tłumaczył się, ciągle czując ten wzrok i tą obecność. 'To idź do psychologa!' - odrzekła gniewnie i odwróciła się na drugi bok, usiłując zasnąć i nie zwracając uwagi na jego przeprosiny. A on leżał i zastanawiał się, skąd to coś wiedziało, gdzie go szukać. Dziewczyna zasnęła, a on cały czas leżał, bojąc się wstać i ją obudzić. Rankiem wymknął się z jej mieszkania i udał się do psychologa. Po godzinnej rozmowie psycholog powiedział mu, że to pewnie wynik przepracowania. 'Powinien Pan odpocząć.' - usłyszał. 'Ciekawe gdzie?' - myślał wychodząc - 'Do domu nie mam co wracać.'.
Zadzwonił jednak do pracy i przekazał szefowi, że bierze tygodniowy urlop zdrowotny.
Czym prędzej udał się do hotelu, wynajął pokój na trzy dni. Położył się na łóżku i już
miał zasypiać, gdy znów poczuł ten wzrok. Wybiegł z pokoju, wbiegł do samochodu i ruszył
w stronę innego hotelu. Tam jednak historia powtórzyła się. Spędził tak cały tydzień,
jeżdżąc od jednego hotelu do drugiego. Gdy po tym tygodniu zjawił się w pracy,
wymęczony, w tym samym ubraniu, z rozbieganymi oczami, szef wziął go na poważną
rozmowę. Gdy opowiedział całą tę historię, szef nie dość, że nie uwierzył mu, to
jeszcze wyrzucił go z pracy. Kolejny tydzień także spędził błąkając się po hotelach,
aż wreszcie, gdy sprzedał już samochód, pewnego wieczora wszedł do baru. Usiadł i czekał
tylko, kiedy znów poczuje ten wzrok. Ale mijały minuty, a tego czegoś nie było. Spędził
więc cała noc w barze, wpierw pijąc, potem śpiąc na stole. Zaczął tak spędzać całe
dnie. O pracy już zapomniał, o marzeniach też. Chodziło mu tylko o to, żeby się napić
i spać na stole. Opowiadał swoją historię innym bywalcom baru, a ci śmiali się z niego.
Nikt nie chciał mu uwierzyć, on zresztą też coraz mniej wierzył w obecność tamtego
wzroku. Aż pewnego wieczora poczuł jakiś wzrok na sobie. Podniósł wzrok i zobaczył
stojącego przed nim mężczyznę. Pomimo, że mężczyzna nie wyróżniał się niczym, to jego
zdenerwował. Przypomniał u o tamtym życiu, o tym poza knajpą. I miał jakiś dziwny
wzrok.
- Można się dosiąść? - spytał mężczyzna.
- No, tak... - niechętnie przyznał.
Mężczyzna starał się zagaić rozmowę, aż wreszcie wyciągnął z niego, że coś dziwnego
spowodowało, że tu siedzi i pije dzień za dniem.
- No, niech pan opowie.. - poprosił mężczyzna.
- I tak pan nie uwierzy... Ostatecznie... - z niechęcią wreszcie opowiedział przybyszowi
swą historię, czując się dziwnie głupio. Zawsze wierzył w to co mówi, a teraz zabrzmiało
to dziwnie blado. Wreszcie dokończył, mówiąc:
- I tak pan nie wierzy, prawda?
- Wierzę. - odparł, a on przypomniał sobie, skąd zna ten wzrok, dlaczego poczuł, że
tamten na niego patrzy. Mężczyzna dokończył - Wierzę, bo to ja cię prześladuję.
[13.II.99,20:20]
Powrót do indeksu tfu!rczości Caveman'a