Caveman
Spóźnienie
Obudził się i od razu spojrzał na budzik. Dochodziła ósma. Zaklął. Po raz kolejny
zaspał. Miał się obudzić o 7.00, ale znów przespał dzwonienie budzika. Żył według
ustalonego planu i nie cierpiał, gdy coś się z nim nie zgadzało. Szybkim ruchem
wyskoczył z łóżka, narzucił szybko i niestarannie na siebie leżące na krześle ubranie,
wbiegł do łazienki, przepłukał tylko zęby, wbiegł do kuchni, wypił łyk soku z butelki.
Śniadanie sobie darował. Szybko wyszedł z domu, zamknął drzwi, przeklinając jego pomysł,
by zainstalować sobie aż trzy zamki, i pobiegł do taksówki. Całe szczęście postój był
niedaleko. 'Na dworzec, szybko!' - krzyknął do taksówkarza. Taksówkarz powolnym ruchem
dopalił papierosa, wyrzucił niedopałek przez okno, zapalił silnik i ruszył w kierunku
dworca. 'Szybciej, panie, bo pociąg mi ucieknie!' - krzyknął zirytowany opieszałością
taksówkarza. Tym razem słowa podziałały na taksówkarza. Przyspieszył, jechał z
maksymalną możliwą prędkością, przejeżdżał skrzyżowania na żółtym świetle i po dwunastu
minutach byli już pod dworcem. Duży zegar na dachu nowoczesnego dworca była godzina
8:15. 'Siedemnaście złotych i czterdzieści groszy' - rzekł beznamiętnym głosem
taksówkarz. Dał mu pięćdziesiątkę i dobre pół minuty czekał, aż taksówkarz wyda mu
resztę. Wybiegł z taksówki i pobiegł na peron. Cieszył się, że nie wziął żadnego bagażu,
który mógłby go spowalniać w jego szaleńczym biegu przez dworzec. 'Przepraszam, czy
pociąg 8:16 do Katowic już jechał?' - spytał zdyszanym głosem pierwszą lepszą osobę
stojącą na peronie, gdy tylko wbiegł. 'Nie, właśnie nadjeżdża, niech pan spojrzy' -
osoba wskazała mu ręką nadjeżdżający pociąg. Westchnął z ulgą. Wyjął z kieszeni chustkę,
wytarł sobie pot z czoła, starając się zarazem uspokoić oddech. Pociąg już wjeżdżał na
peron. Poczekał jeszcze chwilę i, gdy od lokomotywy dzieliły go tylko metry, skoczył na
szyny.
[26.XI.1997]
Powrót do indeksu tfu!rczości Caveman'a