Caveman
Urodziny
To było przyjęcie z okazji setnych urodzin najbardziej znanej postaci z miasteczka.
Jubilat był zawsze dla wszystkich uprzejmy i miły, tak więc na przyjęcie przyszła
znaczna część mieszkańców.
- Nie często można spotkać kogoś, kto dożył stu lat. - rozpoczął przemówienie burmistrz.
- Pan jest pierwszy w historii naszego miasteczka - dodał do jubilata.
Jubilat, siwy, wysoki i chudy, lecz mimo wieku nadal nieźle się trzymający, uśmiechnął
się nieśmiało. Miał uczucie tremy. Zawsze był nieśmiały i nigdy nie pragnął zostać
sławny, a teraz przyjęcie to wydane zostało tylko i wyłącznie na jego cześć. Nigdy nie
chciał nikomu w niczym przeszkadzać, a teraz miał wrażenie, jakby przeszkodził tym
ludziom w spędzeniu spokojnego sobotniego poranka w domach z rodzinami.
- Sto lat, sto lat, niech żyje... - zaintonował jakiś pijany głos z tłumu. Przerwał
po kilku słowach, zrozumiawszy swoją gafę, lecz było już za późno. Jubilat podjął już
decyzję. Wyciągnął pistolet, przyłożył go do skroni, odbezpieczył, nieśmiało się
uśmiechnął i rzekł:
- Skoro Pan sobie tego życzy... - po czym nacisnął spust...
[20.X.1997]
Powrót do indeksu tfu!rczości Caveman'a